Anna Falk: Ostatni sezon spędziłeś w Gdańsku. Jaki to był dla Ciebie rok?
Jakub Jarosz: „Sezon spędzony w Gdańsku oczywiście pod względem sportowym był bardzo przeciętny i najadłem się sporo stresu. Na każdym kroku można było odczuć zdenerwowanie i niezadowolenie z różnych stron . Jednak Gdańsk wspominam bardzo miło. Jest to świetne miejsce do życia i zawsze będziemy chętnie wracali do Trójmiasta wraz z rodziną”
Gdańsk zamieniasz na Bydgoszcz. Dlaczego akurat nasz klub?
„Zmieniam Gdańsk na Bydgoszcz i jestem tym bardzo podekscytowany. Bardzo chciałem grać w Bydgoszczy, ponieważ od wielu lat słyszę same pozytywne opinie o tym klubie . Bardzo miłe wrażenie zrobiły na mnie kontakty z osobami z klubu podczas rozmów, zarówno w zeszłym, jak i w tym roku. Praktycznie nie było żadnych negocjacji, bo ja wiedziałem, że chcę trafić do tego klubu, a klub miał bardzo podobne oczekiwania i szybko doszliśmy do porozumienia”
Jak duże znaczenie przy wyborze klubu miała osoba szkoleniowca – Vitala Heynena? Wielu podkreśla, że to świetny fachowiec.
„Oczywiście trener miał bardzo duże znaczenie przy moim wyborze. Mam dobre wspomnienia z pracy z trenerami zza granicy. Jestem przekonany, że pod okiem trenera Heynena zrobię kolejny krok naprzód i udowodnię swoją wartość sportową tym, którzy w ostatnim czasie we mnie zwątpili”
Rozmowa z nim pomogła w podjęciu decyzji?
„Może rozmowa nie była głównym czynnikiem, decydującym o tym, iż zdecydowałem sie przyjść do Bydgoszczy, ale mocno utwierdziła mnie w tym, że właśnie ten kierunek będzie dla mnie najlepszy. Kiedy po trzech godzinach sympatycznej rozmowy na temat naszej przyszłej współpracy wsiadłem do samochodu, poczułem, że nie mogę się doczekać nowego sezonu!”
Będziesz w naszym klubie grać z numerem 6. To jakaś szczególna cyfra dla Ciebie?
„Będę grał z numerem sześć, ale nie jest to dla mnie jakaś szczególna cyfra. Nigdy nie przywiązywałem wagi do tego, jaki mam akurat numer na koszulce, ale z numerem 7 grałem najdłużej”